poniedziałek, 29 maja 2017

W blokowiskach Saskiej Kępy - cz.2: Osiedle Międzynarodowa

Nadal maj, nadal więc pachnąca Saska Kępa :) Przekroczmy więc ponownie "magiczną" granicę ulicy Saskiej (lecz tym razem już nie Trasy Łazienkowskiej) i zagubmy się w zielonych podwórzach Osiedla Międzynarodowa.

Osiedle Międzynarodowa powstało we wczesnych latach 70-tych między ulicą Międzynarodową a Kanałem Wystawowym. Składa się z 11-piętrowych bloków i kilku pełnych zieleni podwórek.




















Międzynarodowa i Kanał Wystawowy... Już pierwsze zetknięcie z okolicznym nazewnictwem daje do myślenia - skąd pojawiły się tu takie dumne określenia? Najprawdopodobniej odpowiedź znajduje się (a raczej: miała się znajdować) w tzw. Wystawie Światowej. Te cykliczne, aczkolwiek nieregularne, wydarzenia odbywają się od XIX wieku w różnych miastach świata i są okazją do prezentacji dorobku kulturalnego i technicznego państw - w tym dużą rolę odgrywa architektura. Wiele metropolii wzbogaciło się z okazji Wystaw Światowych o wiele cennych architektonicznie obiektów, które nierzadko stawały się potem ich symbolami - np. Wieża Eiffla w Paryżu. Jedna z Wystaw Światowych miała się odbyć w Warszawie - w roku 1944. Głównym jej miejscem miał być dzisiejszy rejon Stadionu Narodowego, zaś zapleczem mieszkalnym miała zostać właśnie Saska Kępa. Planowane było wybudowanie dwóch 300-metrowej (!) wysokości wież nad Wisłą oraz sztucznych wysp... Niestety jak można się domyślić ze względu na datę - wystawa nie odbyła się. Dziś przypomina o tych ambitnych planach właśnie ulica Międzynarodowa i Kanał Wystawowy.

Wystawy Światowej nie było, ale - podobnie jak na Osiedlu Ateńska z pierwszej części artykułu - jest wystawa rzeźb :)





















Tym razem są dość łatwe do odnalezienia - większość podwórek ma "swoją" rzeźbę od strony ulicy Międzynarodowej. Na jedno podwórko przypada maksymalnie jedna rzeźba, więc niestety nie ma ich tu aż tyle co na poprzednio omawianym osiedlu.





















Tylko dwie z rzeźb mają zidentyfikowaną w powszechnie dostępnych źródłach nazwę i autora. Oto "Wiosna" Teresy Brzóskiewicz oraz "Majestat wszechżycia" (dwa dolne zdjęcia) Ryszarda Wojciechowskiego.




Niewątpliwym atutem osiedla jest zamykający go od wschodu Kanał Wystawowy. Wraz z przylegającymi do niego ogródkami działkowymi stanowi oazę zieleni, a przebiegająca wzdłuż niego ścieżka pieszo-rowerowa stanowi dogodną trasę dla spacerów i przejażdżek. 



Nie tylko rzeźby nasuwają na osiedlu refleksje "co autor miał na myśli" :) Niektóre inne obiekty również mogą zaskoczyć przechodnia i choć pierwszy z poniższych to prawdopodobnie rzadki, bo rzadki ale rodzaj trzepaka to drugi jest już porządną zagadką... Może któryś z czytelników pomoże rozwikłać cóż to takiego i w jakim celu powstało? :) 




Lokalny patriotyzm piłkarski też ma tu swoją odsłonę w wersji oczywiście sasko-kępskiej :)



Wędrówkę po Osiedlu Międzynarodowa warto zakończyć w ogródku "OSP Saska Kępa". Tak, tak, ten skrót to nie przypadek - Ochotnicza Straż Pożarna. Miejsce powstało w 2013 roku jako remiza-siedziba nowego oddziału Straży Pożarnej, a jednocześnie jako klubokawiarnia - obecnie pizzeria :)



 


Oprócz dobrej włoskiej pizzy skosztować tu można również lanego piwa z browaru Zwierzyniec :) W ciepłe dni frekwencja bardzo duża, ale warto zaczekać na stolik! Pizzerię odnajdziemy przy ulicy Walecznych.








środa, 17 maja 2017

W blokowiskach Saskiej Kępy - cz.1: Osiedle Ateńska

"To był maj, pachniała Saska Kępa..."

Gdy w głowie pojawia nam się Maryla Rodowicz z gitarą oraz słowa Agnieszki Osieckiej, po obowiązkowym przesłuchaniu (tudzież odśpiewaniu) nieśmiertelnej "Małgośki" (swoją drogą, polecam spróbować w wersji czeskiej: Marie Rottrova - Marketka :)), udajmy się w rejon Ronda Waszyngtona, wypijmy kawę przy Francuskiej w którymś z ogródków pod "szalonym, zielonym bzem" a następnie...

Nie nie. Modernistyczne wille i zaciszne zielone uliczki nie tym razem. Tak, to prawda, z nich słynie owa Saska Kępa, dawniej zwana Kępą Olenderską, ale dziś podejdźmy ją inaczej, "mniej znanie" :) Mało kto, spacerując w tych okolicach, decyduje się zapuścić poza ulicę Saską (tj. na wschód od niej) a jeszcze mniej osób przekroczy granicę Trasy Łazienkowskiej. Uroki Francuskiej, Paryskiej, Zakopiańskiej i wielu innych wdzięcznych ulic Saskiej Kępy łatwo nas stamtąd nie wypuszczą. Strach się bać co się stanie natomiast gdy przekroczymy obie wspomniane "granice" - zarówno ulicę Saską jak i Trasę Ł... Otóż znajdziemy się na blokowiskowym Osiedlu Ateńska. Czy to naprawdę straszne? Zobaczmy! :)









 







Już na pierwszy rzut oka osiedle uderza w nas duża ilością roślinności. Nadal więc pachnie, nadal jest zielono - w głowie wciąż "Małgośka", jest dobrze :) Pierwsza dodatkowa niespodzianka spotyka nas na jednym z podwórek z adresem ulicy Drezdeńskiej.



Wygląda jak jakiś przedwojenny ostaniec... I nim jest. Modernistyczna willa (a więc znów powiew niedalekiej Francuskiej) była zamieszkana jeszcze do ok. 2005 roku. Miała nawet swoją filmową rolę - zagrała w jednym z odcinków "07 Zgłoś się". Podobno na jej tyłach mieścił się salon gier. Dziś zarośnięta i opuszczona, stanowi bardzo magiczny akcent wśród PRL-owskich bloków.

Zachęceni pierwszą atrakcją, ruszmy dalej w tournee po podwórkach osiedla. Jakby po nich nie chodzić, prędzej czy później trafimy na...






...którąś z rzeźb. A jest ich w sumie ponad 20! Rzeźby autorstwa: Elżbiety Pietras, Ryszarda Wojciechowskiego oraz Macieja Szańkowskiego powstawały począwszy od roku 1979 i do dziś zdobią sasko-kępskie osiedle. Cierpliwie penetrując teren Osiedla Ateńska, natrafimy na ich największe zgrupowanie.





Nasyciwszy oczy sztuką nowoczesną, udajmy się koniecznie na róg Egipskiej i Afrykańskiej. Stoi tu pawilon usługowy z neonem "Osiedle Ateńska" (szczerze mówiąc nie wiem czy wciąż działającym, do własnego sprawdzenia któregoś wieczoru :)) oraz cieszącą oko mozaiką. Ów mozaika, ceramiczna, przedstawia kompozycję planet i pochodzi z roku 1976. To nie przypadek, bo wtedy powstające Osiedle Ateńska zwało się jeszcze Osiedlem Kopernika.



















Na wspomnianym skrzyżowaniu stoi także rzeźba "Ad Astra" M. Szańkowskiego, wyróżniająca się wśród innych blaszaną budową. 


No dobrze. Mamy pachnącą zieleń, mamy rzeźby i sztukę. Czar elitarnej Saskiej Kępy jakby wciąż utrzymany. A co z artystami? Agnieszka Osiecka i Maryla Rodowicz zostały na Francuskiej... ale nie poeta Miron Białoszewski. Po przeprowadzce do bloku na Saskiej Kępie, pisał tu swój dziennik pt. "Chamowo". Choć nazwa niezbyt zachęcająca, to paradoksalnie potwierdza fakt iż również ta część Saskiej Kępy jest uwagi warta (wszakże o niej piszą!). Ale skąd w ogóle pojawiło się takie określenie? 

Ano budowane na Saskiej Kępie bloki miały być podobno zasiedlane przez funkcjonariuszy SB oraz MO. Co prawda w dużej mierze się to nie spełniło, lecz nazwa pozostała. Być może jako pewnego rodzaju bunt - nie wszyscy mieszkańcy tak dotąd elitarnej, willowej, powszechnie znanej i lubianej nam Saskiej Kępy, wyobrażali sobie wyprawy za Saską i Trasę, zwłaszcza w rejon bloków... które, choć jak widzimy wyżej - nie takie szare i nieciekawe, w tamtym momencie jednak mogły zostać uznane za niepasujące do historii i otoczenia.


środa, 22 marca 2017

Sielce Uprzemysłowione

Co się kryje pod tą nieco tajemniczo brzmiącą nazwą?

Sielce lat minionych stanowiły wspólny organizm wraz z pobliskim Czerniakowem. Była to kraina barwna, choć dla przedwojennych przybyszów "z miasta" zapuszczanie się w te rejony wymagało nie lada odwagi... Świat ten choć pełen uroku - brukowanych uliczek, ogrodów, żywego warszawskiego folkloru, nietuzinkowych postaci to jednak zarazem pełen biedy i rzezimieszków, cieszący się w mieście złą sławą. W lokalnej gwarze Sielce i Czerniaków nazywano "Dołem".

To tutaj mieszkał i popularyzował warszawskie podwórkowe piosenki i folklor słynny Stanisław Grzesiuk zwany "bardem z Czerniakowa". Ulice należały do apaszy z czerwonymi chustami na szyi i wspominanej przez Grzesiuka "ferajny czerniakowskiej". Świat ten, jak wiele innych warszawskich, do historii przeniosła II Wojna. Czy to jednak na pewno koniec fascynującej historii sielecko-
czerniakowskich okolic? Niekoniecznie :) Zobaczmy po co warto zajrzeć tu także dziś.







W latach 50-tych zaczęły powstawać w tym rejonie osiedla. Architektura w duchu socrealistycznej epoki z zachowanymi gdzieniegdzie reliktami dawnej zabudowy musiała dać ciekawe efekty. Jednym z tych osiedli były tzw. Sielce A, zwane też Sielcami Północnymi lub właśnie - Sielcami Uprzemysłowionymi.




Uprzemysłowione, bo jako jedne z pierwszych osiedli w Warszawie, wykonywane było z prefabrykatów - wcześniej przygotowywanych elementów-bloków, co w tamtych czasach uznawano za technikę innowacyjną. Zastosowano wiele ciekawych rozwiązań jak np. widoczne na powyższym zdjęciu półokrągłe balkony. Tak pisała o nich "Stolica" w kwietniu 1956 roku:
"(...) Nigdzie nie spotykaną innowacją są sieleckie balkony, półokrągłe, cofnięte nieco w głąb i wysunięte do przodu na tyle, aby mógł się tu zmieścić wózek dziecięcy. (...)"


Osiedle składa się z kilku koloni, przy czym każda posiada swój wewnętrzny plac, co sprawia że nie brakuje tutaj wolnej zielonej przestrzeni.



Na jednym z placów czeka nas niespodzianka - oto bowiem dom zachowany tutaj z czasów, gdy wokół były tylko brukowane uliczki... Jakby swoisty prezent dla osób, które postanowią zejść z Gagarina czy Czerniakowskiej za zainteresowanie osiedlem i zagłębienie się w wewnętrzny świat obecnych Sielc :)


















Dokładny obserwator zauważy, że nie tylko relikty dawnych czasów przyciągają na Sielcach uwagę. Tutaj bowiem nawet wejścia do klatek schodowych nie są zwyczajne...




Bliżej rogu Gagarina i Czerniakowskiej wrota do sieleckiego świata stanowią arkadowe przejścia i zdobione bramy.




Zdobienia posiadają nawet zdawałoby się prozaiczne elementy :)


O to by miejscowy folklor całkiem z pamięci nie zaginął, dba znajdujący się w obrębie osiedla Teatr Baza. Naprzeciw niego przyciąga wzrok budynek opuszczonego przedszkola, które działało tutaj przez kilkadziesiąt lat.







Warto wiedzieć, że mają też Sielce "na koncie", prócz wspomnianego wcześniej Stanisława Grzesiuka, także inne ważne osobistości. W przedwojennym budynku przy ulicy Hołówki mieszkał poeta Krzysztof Kamil Baczyński, a także wielu oficerów Wojska Polskiego. Pochodzi z tych okolic również reżyser Stanisław Bareja.


Jeśli zawędrujemy na płn-zach. kraniec osiedla, zbliżając się do ogrodzenia Łazienek - odnajdziemy tam zadbaną, kolorową i pokaźnych rozmiarów kapliczkę przydrożną.


Na rogu Czerniakowskiej i Nowosieleckiej stoi dość monumentalny zespół klasztorny sióstr Nazaretanek. Budynki wzniesiono z szarej cegły w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Zwłaszcza w pochmurny dzień, poprzez rozmiar i kolorystykę, emanują tajemniczością i klimatem trochę jak z filmów grozy z brytyjskimi plenerami.





To nie koniec atrakcji. Warto odszukać na północnych Sielcach detale architektoniczne, które niestety w wielu rejonach miasta odchodzą co raz bardziej do przeszłości. Przyjrzyjmy się więc z nostalgią wentylacyjnej kratce w kształcie rozety oraz wiekowej tzw. latarence adresowej:



Na koniec warto pamiętać, że Sielce to nie tylko świat dawny o zabytkowym charakterze. One wciąż żyją własnym rytmem i bynajmniej nie tracą swojej kolorowej odrębności :)